Zakupy na kartki, długie kolejki i inne absurdy PRL-u

Zakupy na kartki, długie kolejki i inne absurdy PRL-u Kosiorowski/FOTONOVA/East News

Dzisiaj wielu wspomina okres PRL-u z sentymentem, ale życie w tamtych czasach nie było proste. Brak towarów w sklepach, długie kolejki czy zakupy na kartki - to tylko niektóre z absurdów minionego ustroju.

W PRL-u brakowało wszystkiego. Trudno było dostać choćby kawę czy mydło. Ludzie borykali się z wieloma problemami. Jakie były największe absurdy PRL-u?

Zakupy na kartki 

Większość podstawowych produktów była reglamentowana. W 1976 roku zostały wprowadzone kartki na cukier. Stopniowo system takich zakupów obejmował coraz więcej towarów: mięso, masło, mąkę, mydło, benzynę, alkohol, a nawet… papier toaletowy.

Długie kolejki

Posiadanie kartki nie gwarantowało jednak sukcesu - nigdy nie wiadomo było, czy w sklepie będzie akurat szukany przez nas produkt. Przed sklepami ustawiały się długie kolejki. Powstawały nawet „komitety kolejkowe” oraz profesja „stacza kolejkowego”. Ludzie z niecierpliwością czekali na to, co akurat „rzucą” do sklepu.

Puste półki sklepowe

W sklepach brakowało dosłownie wszystkiego. Puste półki właściwie nikogo nie dziwiły. Trudno było przewidzieć, jakie towary pojawią się w ofercie. Produkty, które w końcu udało się kupić, często odbiegały od oczekiwań. Bywało tak, że trzeba było nabyć buty w nieodpowiednim rozmiarze tylko dlatego, że… innego nie było.

Poniedziałek dniem bez mięsa

W poniedziałek (a później także w środę) w barach i restauracjach nie można było kupić dań mięsnych. Wynikało to z deficytu tego produktu na rynku. Władza chciała w ten sposób ograniczyć jego konsumpcję. 

Książka skarg i zażaleń

Można ją było znaleźć w sklepach czy restauracjach w widocznym i ogólnodostępnym miejscu. Wprowadzono je w 1954 roku. Były to zeszyty przywiązane sznurkiem, do których można było wpisywać skargi, zażalenia, ale też pochwały dotyczące obsługi. 

Źródło: Internet

Więcej: