5 rzeczy, za które nienawidzimy PRL-u

5 rzeczy, za które nienawidzimy PRL-u Wikimedia Commons

Okres PRL-u zazwyczaj wspominamy z sentymentem. Część osób chciałaby, żeby tamte czasy wróciły, inni czują ulgę, że to już minęło. Co najbardziej nas wtedy irytowało?

Pewnie każdy mógłby stworzyć własną listę rzeczy, za które nienawidzi PRL-u. Nie da się ukryć, że życie w tamtych czasach nie było łatwe, a władza potrafiła utrudnić nawet najprostsze czynności. Wszechobecna inwigilacja, brak towarów w sklepach czy nieuprzejme ekspedientki, to tylko wierzchołek góry lodowej. Co jeszcze przeszkadzało nam w PRL-u?

1. Wyroby czekoladopodobne

Po co komu prawdziwa czekolada, kiedy można było zjeść wyrób czekoladopodobny zawinięty w ekskluzywne opakowanie zastępcze? Co więcej, dostępny był bez kartek! W ten właśnie sposób władza próbowała nam wmówić, że w kraju panuje wszechobecny dobrobyt i niczego nam nie brakuje. Prawda jest taka, że w latach 80. pojawiły się problemy z importem kakao. Tłuszcz kakaowy zastąpiono tłuszczem roślinnym i tak oto powstawały „najlepsze” słodycze tamtych czasów. Nic dziwnego, że do tej pory na coś gorszej jakości mówimy, że jest to „wyrób czekoladopodobny”.

fot. pixabay.com

2. Kolejki w sklepach

Nie dość, że półki sklepowe świeciły pustkami, to jeszcze żeby kupić cokolwiek, trzeba było odstać swoje. Po niektóre towary kilometrowe kolejki ustawiały się już w nocy. Bardziej sprytni obywatele przynosili ze sobą materace. Z czasem zaczęto nawet tworzyć komitety kolejkowe. A co czuli ci, którzy mimo długiego oczekiwania, nic nie kupili?

fot. Wikimedia Commons/Michał Paluchowski

3. Pochody pierwszomajowe 

Święto Pracy trzeba było uczcić w odpowiedni sposób. Konieczny był udział w uroczystym pochodzie i wsłuchiwanie się w długie i motywujące lud pracujący przemówienia przedstawicieli partii. A wymigać się nie dało, bo na zakończenie pracownicy podpisywali listy obecności! Chyba jedynie dzieci nie miały na co narzekać, bo na specjalnych kiermaszach można było kupić lody i watę cukrową. Prawdziwy luksus.

4. Brak papieru toaletowego

Chociaż szary i szorstki, to jednak był marzeniem wielu osób. Niestety był to towar deficytowy i często trzeba było stać w długich kolejkach, żeby się w niego zaopatrzyć. Sprzedawano go na sznurkach. Pamiętacie to?

fot. PIOTR GRZYBOWSKI/AGENCJA SE/EAST NEWS

5. Alkohol tylko po 13:00

Można śmiało powiedzieć, że 13:00 to najważniejsza godzina w PRL-u. Władze postanowiły zadbać o trzeźwość obywateli i dlatego pod koniec 1982 roku wprowadziły zakaz sprzedaży alkoholu wysokoprocentowego przed godziną 13:00. Na dodatek o ponad połowę została zmniejszona liczba sklepów monopolowych. Jak to zwykle bywa, Polacy poradzili sobie z tym przepisem. Sprzedaż piwa szybko wzrosła, rozwinęła się także nielegalna produkcja alkoholu. Nic więc dziwnego, że Shakin' Dudi napisał piosenkę „Za 10 minut 13:00”. 

Za co jeszcze nienawidziliście PRL-u?

Więcej: