Tłumy pożegnały Zbigniewa Wodeckiego

Tłumy pożegnały Zbigniewa Wodeckiego ons.pl

Tłumy krakowian i fanów przyszły we wtorek na cmentarz Rakowicki w Krakowie, aby pożegnać Zbigniewa Wodeckiego. Podczas pogrzebu kuzyn artysty odegrał na trąbce utwór "I did it my way" Franka Sinatry.

Artysta spoczął w grobowcu rodzinnym. Przed ceremonią pogrzebową w bazylice Mariackiej odprawiona została msza św. Modlitwę na cmentarzu Rakowickim poprowadził bp Tadeusz Pieronek.

Życzeniem rodziny było, by ceremonia miała skromny charakter, bez publicznych przemówień. Uczestnicy pogrzebu pożegnali muzyka brawami. Utwór Franka Sinatry "I did it my way" odegrał kuzyn Wodeckiego Michał Bylica.

Rodzina poprosiła, by uczestnicy pogrzebu zamiast kwiatów i wieńców przekazywali datki na rzecz Małopolskiego Hospicjum dla Dzieci.

Zbigniew Wodecki zmarł 22 maja w jednym z warszawskich szpitali. Miał 67 lat. 5 maja przeszedł zabieg wszczepienia bypass-ów, trzy dni później niespodziewanie doznał rozległego udaru mózgu. "Mimo niezwykłej woli życia i starań lekarzy udar dokonał nieodwracalnych obrażeń" - informowano na stronie internetowej artysty.

Zbigniew Wodecki przygodę z muzyką rozpoczął, kiedy miał 5 lat. Uczęszczał do Państwowej Szkoły Muzycznej II st. w Krakowie (klasa skrzypiec). Współpracował z Piwnicą pod Baranami i kabaretem Anawa. Przez kilka lat występował z Ewą Demarczyk. Jako solista zadebiutował w 1972 roku na festiwalu w Opolu. Był laureatem wielu konkursów i festiwali. Sam o sobie mówił, że jest "śpiewającym muzykiem". 

PAP/rzg

Więcej: