1977: 16 sierpnia zmarł Elvis Presley

1977: 16 sierpnia zmarł Elvis Presley ons.pl

Dziś 39 rocznica śmierci Elvisa Presleya. Król Rock and Rolla zmarł 16 sierpnia 1977 roku w swoim domu w Graceland.

Minęło już prawie 40 lat od niespodziewanej śmierci Elvisa Presleya. Jego partnerka Ginger Alden znalazła go nieprzytomnego w łazience należącej do niego posiadłości w Graceland w Memphis. Mimo prób reanimacji Presley zmarł pogrążając w smutku miliony wielbicieli na całym świecie.

Wielu fanów po dziś dzień wierzy, że Elvis żyje, a jego śmierć po prostu była sfingowana. Jej powody nigdy nie zostały ujawnione, choć mówiło się, że gwiazdor zmarł, bo przedawkował leki. Z tematem śmierci Presleya związanych jest wiele tajemnic i niewyjaśnionych historii. Zwolennicy teorii upozorowania śmierci Elvisa zwracają uwagę m.in. na opieszałość służb ratowniczych, brak raportu koronera i publikację aktu zgonu, który – zdaniem grafologów – pisany był pismem łudząco podobnym do pisma samego Elvisa. Nawet rodzina muzyka nigdy nie zwróciła się o wypłacenie środków z jego polisy ubezpieczeniowej, opiewających na niebagatelną sumę 3 mln dolarów. Podobno także ciężar zwłok w trumnie zupełnie nie odpowiadał wadze piosenkarza. To tylko jedne z wielu zagadek.

Jakie miały być motywy upozorowania śmierci? Konflikt z mafią o olbrzymie pieniądze i podupadająca kariera muzyczna. Zdaniem osób, które wierzą w to, że Elvis żyje, amerykański rząd zaproponował mu nową tożsamość w zamian za zeznania dotyczące przestępców, z którymi zadarł, a on po prostu skorzystał zyskując nowe życie z dala od kamer i fleszy.

Co pewien czas w sieci pojawiają się nowe „dowody” na to, że Elvis żyje. Jednym z nich jest niedawny filmik, na którym rzekomo widać 81-letniego już Presleya. Starszy pan z białą brodą pokazuje do kamery dwa palce, które układa na kształt znaku „V”. W numerologii, a Elvis mocno w nią wierzył, V oznacza dowód życia...

Wielu fanów chciałoby, żeby Elvis nadal żył. Fakty są jednak takie, że muzyk zniknął prawie 40 lat temu, pozostawiając po sobie ogromną muzyczną spuściznę i będąc inspiracją dla wielu pokoleń muzyków. Do dziś Presley jest niekwestionowanym królem rocka. Znają go po prostu wszyscy. Bo kto nie słyszał jego słynnego "Love Me Tender"?

Więcej: